No właśnie, czyli co?

O zakończonych niedawno Mistrzostwach Europy siatkarzy napisano już tyle, że zapewne zużyto kilka klawiatur komputerowych w kilku redakcjach. Komentarze dzielą się na te, które chcą zwalniać trenera, zawodników… albo na takie, które nie chcą zwalniać nikogo, ale ich autorzy sami nie wiedzą co napisać.

Niewątpliwie wszyscy liczyli na lepszy wynik. Zwłaszcza, że impreza odbywała się (przynajmniej częściowo) w Polsce. O aspektach sportowych i okołosportowych napisano już jednak tyle, że ja chciałabym się zająć zupełnie inną stroną tego wydarzenia. Stroną, która – nie ukrywam – jako zwykłego, szarego kibica, martwi mnie i denerwuje.

Chodzi mi mianowicie o całą otoczkę tej dyscypliny sportu, która od strony podejścia do ludzi, którzy siatkówkę kochają (czyli kibiców właśnie) i na których (nie oszukujmy się…) przy tej okazji można zarobić jest coraz gorsza.

Przykład pierwszy i najbardziej rażący – promocja, a właściwie jej brak. A dodatkowo brak transmisji meczów na kanałach dostępnych dla wszystkich. Jakby liczono na to, że siatkarze wyrobili sobie już taką renomę, że ludzie zapłacą każde pieniądze, żeby tylko ich pooglądać. A w dodatku zrobią to sami z siebie, bez przypominania i bez informowania ich o tym, że taka impreza się odbywa… Kiedy po przegranej Polaków w meczu barażowym usłyszałam komentarz w stylu: „Bardzo dobrze; telewizja się przejedzie, bo teraz nikt nie kupi dekodera!”, to trochę się przestraszyłam. Stąd już przecież tylko krok do różnego rodzaju bojkotów, na których cierpią przecież głównie zawodnicy, a chyba nie o to nam chodzi…

Drugim problemem z tej samej kategorii są wręcz absurdalnie wysokie ceny biletów na mecze. Jeśli karnet na mecze grupowe Mistrzostw Świata w 2010 do Triestu (3 dni; 6 meczy, w tym 3 Polaków) kosztował tyle, co wejściówka na JEDEN mecz Ligi Światowej w Polsce?… I to wg cen z zeszłego roku bądź sprzed dwóch lat, w tym roku było jeszcze drożej… Gwoli wyjaśnienia – tak, w obu przypadkach mówimy o tej samej, najwyższej kategorii cenowej.

Trzeci punkt, który obrazuje różnicę w stosunku do federacji, której zależy na promocji dyscypliny (w tym wypadku Dania, która współorganizowała z nami tegoroczne Mistrzostwa), to podejście do osób, chcących pomóc, a konkretnie zgłosić się na wolontariat w ramach imprezy. Odpowiedź na wypełnienie formularza internetowego i przesłanie maila z pytaniami o warunki współpracy przyszła od strony duńskiej po 2. dniach. Po czym (choć napisałam, że jednak raczej się na przyjazd nie zdecyduję) kilka miesięcy przed imprezą dostałam maila z informacją, że znaleźli wystarczającą ilość wolontariuszy z Danii, dziękują za chęć współpracy, ale nie przyjmują nikogo z zagranicy. Zachowanie fair, z całym szacunkiem i wdzięcznością dla kogoś, kto chce pomóc. Dla kontrastu – polska wersja strony Mistrzostw nie istniała jeszcze pół roku przed nimi. Wszystko, co można było znaleźć w kwestii meczów w Polsce na stronie duńskiej, ograniczało się do adresu mailowego biura PZPSu. Na moje 3 (słownie: TRZY) maile z pytaniem o możliwość bycia wolontariuszem na imprezie nie dostałam ani słowa odpowiedzi. A nie wysyłałam kolejnych maili tylko dlatego, że na szczęście zauważyłam na oficjalnym Facebookowym fanpage’u PZPS informację, że w związku tym, iż posiadają pulę swoich wolontariuszy, nie będą przeprowadzać dodatkowej rekrutacji związanej z Mistrzostwami.

Dla mnie impreza o porównywalnej randze (tak, wiem, że inne dyscypliny „liczą się” inaczej, zwłaszcza w przeliczeniu na zagranicznych kibiców i pieniądze z nimi związane) do EURO2012, z marketingowego i promocyjnego punktu widzenia tak straszliwie zaprzepaszczona może być tylko powodem do smutku. Bo niestety skutek może być taki, że dzisiejsi 13-, 14-latkowie nie zobaczą siatkówki w telewizji, nie zainteresują się nią. A za 10 lat będzie tragedia, bo nie będzie miał kto grać, dyscyplina umrze śmiercią naturalną i trzeba będzie kolejnych lat i ogromnych nakładów sił i środków, żeby ją postawić na nogi. Bo teraz liczy się tylko komercja, a nie myślenie perspektywiczne…

I obym była kiepskim prorokiem, a wszystko potoczyło się zupełnie inaczej na przyszłorocznych Mistrzostwach Świata!

 

EDIT:

Podesłany mi przez koleżankę artykuł, bardzo dotyczący poruszonych powyżej tematów: 
http://szostastrefa.com/polsatowski-zwiazek-pilki-siatkowej-robi-porzadek/
 oraz drugi, z którego zaczerpnięte zostały cytaty: 
http://www.dziennikpolski24.pl/pl/sport/siatkowka/1290378-anastasi-jeszcze-walczy-ale-polsat-nie-chce-by-wszedl-w-skore-smudy.html
 Niestety.