Od czasu do czasu, czytając różne artykuły na temat sportu, natknęłam się kilka razy na stwierdzenia typu „zgodnie z prawem Yerkesa-Dodsona” (m.in. tutaj oraz tutaj). Mnie sformułowania tego typu bardzo cieszą, ponieważ oznaczają, iż psychologia zaczyna zajmować coraz ważniejsze miejsce w świadomości osób zajmujących się sportem. Ale czy dla kogoś, kto nie studiuje tego kierunku, nie jest psychologiem takie stwierdzenie cokolwiek wnosi do artykułu? Podejrzewam, że niewiele…

Zacznijmy więc od początku.

Prawo Yerkersa-Dodsona, a właściwie prawa, ponieważ jest ich dwa, są jednymi z klasycznych i podstawowych praw. Początkowo tyczyło się motywacji, obecnie zaś wykorzystywane jest niemal we wszystkich dziedzinach psychologii.

Jednak dla psychologii sportu najbardziej przydatne i najważniejsze jest właśnie oryginalne zastosowanie związane z motywacją oraz poziomem wykonania, które w sporcie jest praktycznie najważniejsze, jest to bezpośredni cel wszystkich treningów.

Panowie Robert Yerkes i John Dodson opisali dokładnie wypływ poziomu pobudzenia na poziom wykonania. Dlaczego jednak te prawa były tak ważne i przełomowe?

Przede wszystkim dlatego, iż zmieniały wcześniejsze, długo obowiązujące podejście do motywacji (które, niestety, również dzisiaj można nieraz spotkać).

 

Pierwsze prawo Yerkesa-Dodsona

Mówi ono o tym, iż zależność między pobudzeniem (a ujmując rzecz szerzej – motywacją) a poziomem wykonania jest krzywoliniowa. Właśnie to było przełomem w podejściu psychologicznym do tematu. Okazało się, iż wcale nie chodzi o to, żeby być jak najbardziej zmotywowanym do wykonania czegoś idealnie i osiągnięcia jakiegoś celu. Każdy człowiek ma optymalny poziom motywacji i pobudzenia, który zapewni mu najlepsze możliwe wykonanie (najmniejszą liczbę popełnionych błędów) oraz najlepsze osiągnięcie założonego celu. Jeśli motywacja, a co za tym idzie i pobudzenie organizmu, będzie zbyt słabe – nie uda nam się, to oczywiste. Jeśli jednak motywacja przekroczy poziom optymalny – także nie osiągniemy swojego celu! Jest to sytuacja często popularnie nazywana tym, że ktoś „za bardzo chce” coś osiągnąć i paraliżuje go własna (zbyt wysoka) motywacja.

Drugie prawo Yerkesa-Dodsona

Drugie prawo wynika bezpośrednio z pierwszego i odnosi się do optymalnego poziomu motywacji. Mówi konkretnie o tym, jak – w zależności o poziomu trudności zadania – kształtuje się ten optymalny poziom. Jest on bowiem różny nie tylko w zależności od określonej osoby, ale także w zależności od zadania przed jakim ta osoba stoi.

Wyniki mogą być zaskakujące, ponieważ prawo mówi, iż im zadanie jest trudniejsze, tym niższy jest poziom motywacji i pobudzenia organizmu, potrzebny do osiągnięcia optymalnego poziomu wykonania. Przykład z życia wzięty – dużo bardziej musimy motywować się do wykonania codziennego zadania, które zawsze wychodziło nam bez trudu; natomiast dużo mniej wysiłku wkładamy w „zabranie się” za trudny, jednak wartościowy projekt.

Oba te prawa mają szerokie zastosowanie w sporcie. Po pierwsze – warto znać optymalny poziom pobudzenia – zarówno konkretnego zawodnika jak i całej drużyny. Po drugie – warto pamiętać, żeby zbytnio nie „nakręcać” motywacji w sytuacjach trudnych, ale także liczyć się z możliwościami gorszych występów na mniej ważnych turniejach i z mniej wymagającym rywalem.